poniedziałek, 12 grudnia 2011

Babeczki renifery

Wiem, wiem, wszyscy je ostatnio robią. Ale są wesołe, kolorowe i jak najbardziej w świątecznym klimacie, wiec czemu nie.  Babeczki zrobiłam z przepisu na "Wielkanocne babeczki" i wyszły bardzo smaczne. Krem to eksperyment, w dodatku nie całkiem udany, bo spieszyłam się bardzo i masło się zważyło. Mam nadzieję, że nikt nie zauważył :)




BABECZKI RENIFERY

składniki na 9 babeczek
 Babeczki:
110 g miękkiego masła
80 g drobnego cukru
110 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g czekolady

Krem: 
250 g mascarpone
100 g masła
cukier puder

Dodatkowo:
białe i czerwone drażetki
precelki

Wszystkie składniki na babeczki zmiksować na gładką masę.  Na końcu wmieszać posiekaną czekoladę. Blachę do muffinek wyłożyć papilotkami, ciasto nałożyć do 2/3 wysokości. Piec około 20 minut w temperaturze 180ºC. Wystudzić na kratce.
Masło zmiksować na gładką masę, dodawać stopniowo mascarpone i cukier puder. Udekorować babeczki kremem, zrobić nos, oczy i oczywiście rogi.


Kot próbował zostać kaskaderem i niestety nie wszystko wyszło...

Tort Andaluzja



Na specjalne urodziny chciałam przygotować specjalny tort. Taki z wyższym poziomem trudności.  Andaluzja świetnie się do tego nadaje. W rzeczywistości tort jest  nie tyle trudny, co pracochłonny. Miski, miseczki, garnki, garnuszki i mnóstwo łyżek w całej kuchni. Dobrze podzielić pracę na co najmniej dwa dni - pierwszego wieczora przygotowałam kremy, drugiego piekłam ciasto i przekładałam, a dekorację zostawiłam na koniec. Zastrzeżenie mam jedynie do polewy, która nie zastygła. Podaję oryginalny przepis z "Moich wypieków", ale podejrzewam, że trzeba dodać mniej mleka, żeby odpowiednio stężała. Smak tortu...mmm...poezja. Naprawdę, jak z dobrej cukierni. Albo lepszy. Warto więc zainwestować trochę czasu. Zdjęcie jest słabe, bo nie było odpowiedniej chwili na pełną sesję. Dodatkowo podziękowania dla Ani, dzięki której tort nie tylko smakował, ale i wyglądał wyjątkowo.


TORT ANDALUZJA

"Składniki na 3 blaty:
10 białek
160 g zmielonych migdałów
160 g cukru pudru
125 g drobnego cukru do wypieków
37 g kakao


Trzy formy tortownice o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno), boki wysmarować masłem. Jeśli nie posiadacie tylu tortownic, można podzielić powyższe składniki na 3 części i przygotować każdy blat osobno (najbardziej bezpieczna opcja). Surowe ciasto może również czekać na upieczenie poprzedniego.

Migdały wymieszać z cukrem pudrem i kakao, przesiać.

Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając powoli i stopniowo drobny cukier (łyżka po łyżce). Ubite w ten sposób białka delikatnie wymieszać z przesianymi suchymi składnikami, do połączenia.

Gotowe ciasto rozdzielić równo między 3 tortownice, wyrównać.

Piec w temperaturze 200ºC przez około 15 - 17 minut do tzw. suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika, ostudzić. Ciasto z pewnością trochę opadnie, ale tak ma być, nie ma to wpływu na wygląd tortu.

Składniki na masę cytrynową:
2 cytryny
70 g drobnego cukru do wypieków
40 g masła
2 żółtka
1 jajko
6 g żelatyny
75 g śmietany kremówki (30%) ubitej na sztywną masę


Z cytryny otrzeć skórkę (bez bialego albedo) i wycisnąć sok.

Do szklanej miseczki wlać sok z cytryny + otartą skórkę, cukier, masło, żółtka, jajko. Miseczkę ustawić nad garnkiem z parującą wodą (miseczka nie może dotykać wrzącej wody), czyli przygotować tzw. kąpiel wodną. Składniki w miseczce ubijać delikatnie (końcówką do ubijania białek), aż masa zgęstnieje. Wsypać żelatynę. Szybko wymieszać, by się rozpuściła i połączyła z masą cytrynową. Ostudzić, przykryć folią spożywczą (folia powinna dotykać kremu), włożyć do lodówki do całkowitego stężenia.

Kolejnego dnia (bezpośrednio przed wykonaniem tortu → patrz niżej) wyjąć krem z lodówki (jeśli jest bardzo ścisły, zmiksować - ja to zrobiłam blenderem). Połączyć przy pomocy miksera z ubitą już śmietaną. Krem będzie się nadawał od razu do przekładania.

Składniki na masę czekoladową:

250 g gorzkiej czekolady (zawartość kakao około 60%)
100 g śmietany kremówki (30%)
80 g masła, w temperaturze pokojowej
100 g śmietany kremówki (30%) ubitej na sztywną masę


Czekoladę posiekać, włożyć do rondelka. Zagotować kremowkę, nie doprowadzając jej do wrzenia (100 g) i wylać na czekoladę. Odczekać 30 sekund i dokładnie wymieszać. Powinna powstać gładka, czekoladowa masa. Jeżeli tak się nie stanie, można dodać trochę więcej gorącej kremówki lub delikatnie podgrzać całość. Odstawić do lodówki, żeby masa zgęstniała.

Z gotowej i chłodnej masy odjąć 250 g (resztę zachować). Podgrzać w kąpieli wodnej (krem nie może być zbyt gorący, a co za tym idzie, lejący się). Masło zmiksować na puszystą masę. Dodać podgrzaną masę czekoladową i zmiksować tak, żeby powstał puszysty krem. Na końcu dodać ubitą kremówkę. Wymieszać.

Wykonanie tortu:

Przygotować paterę. Położyć na niej pierwszy migdałowy blat. Wokół niego zamknąć obręcz tortownicy, w której go piekliśmy (zabezpieczy to kremy przed wypływaniem). Na blat wyłożyć masę czekoladową, przykryć drugim migdałowym blatem. Wyłożyć masę cytrynową, przykryć ostatnim blatem migdałowym. Włożyć do lodówki na 1 godzinę.

Podgrzać w kąpieli wodnej pozostałą część kremu czekoladowego, który pozostał z wykonania masy czekoladowej. Posmarować nim wierzch schłodzonego tortu. Włożyć do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.

Kolejnego dnia tort odpiąć z obręczy,wierzch i boki oblać polewą czekoladową, schłodzić.

Polewa czekoladowa:
200 ml mleka
200 g czekolady (70%)
30 g cukru
30 g masła


Posiekaną czekoladę zalać zagotowanym mlekiem (musi być bardzo gorące), dodać cukier i masło. Delikatnie mieszać do powstania błyszczącej, gładkiej masy. Do mleka można dodać startą skórkę z cytryny, albo laskę wanilii.

Tort powinien być przechowywany w lodówce. Przed podaniem powinien być wyjęty z lodówki przynajmniej godzinę wcześniej, wtedy rozpływa się w ustach." 
Przepis cytowany za Mojewypieki.blox.pl

piątek, 2 grudnia 2011

Pierniki z witrażem

Podobno takie pierniki modne były w 2007 roku:)  Moda w kuchni, o tym można by napisać pracę co najmniej licencjacką. No cóż...taka jestem niemodna, że nawet o modzie tej nie słyszałam  Znalazłam na nie pomysł dopiero niedawno. Wyglądają bajkowo, choinkowo i świątecznie. W dodatku przygotowanie jest dziecinnie proste.
Co prawda takie pierniki lepiej wyglądają niż smakują, bo witrażyk jest dość twardy, ale efekt wizualny jest warty wysiłku.




PIERNIKI Z WITRAŻEM


1. Znaleźć przepis na smaczne pierniki (ja wykorzystałam "Szybkie pierniczki")

2. Do listy zakupów dołożyć paczkę twardych landrynek owocowych i paczkę miętowych.

3. W dużym pierniku wyciąć otwór mniejszą foremką. Na blasze włożyć w niego pokruszone landrynki (2-3 sztuki podzielone na 2-3 części, nie mieszać kolorów) i piec zgodnie z przepisem.

4. Jeśli chcemy pierniki powiesić, trzeba przed pieczeniem zrobić dziurkę na sznurek - najlepiej słomką.
 
5. Dać pierniczkom wystygnąć na blaszce.





czwartek, 24 listopada 2011

Szybkie pierniczki - najlepsze

No i zaczęło się piernikowanie. Upiekłam pierwszą partię  pierniczków z myślą, że:
a) sprawdzę czy przepis jest dobry,
b) wypróbuję kupione dawno ,ale nieużywane foremki,
c) zostawię pierniki na grudniowe urodziny Michała.

I co? I nic...dawno już po nich nie ma śladu:) Ale przynajmniej wiem, że przepis jest do powtórzenia. Pierniki są dobre od razu po upieczeniu, nie trzeba czekać tygodniami aż zmiękną, więc przestrzegam przed pieczeniem ich już teraz - jest duża szansa, że do świąt będą tylko wspomnieniem.



SZYBKIE PIERNICZKI

Składniki:

300 g mąki pszennej
100 g mąki żytniej
2 duże jajka
130 g cukru pudru (to ważne, nie w kryształkach)
100 g masła
100 g miodu (może być sztuczny)
1 łyżka domowej przyprawy do piernika
1 łyżka kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Masło i miód rozpuścić w garnuszku, odstawić do ostygnięcia. Pozostałe składniki zmiksować, dodać przestudzony miód z masłem, zmiksować jeszcze raz. Odstawić ciasto na chwilę do lodówki. Trzeba sprawdzać, kiedy będzie odpowiednie do wałkowania, czyli niezbyt klejące Nie trwa to zbyt długo, 15-20 minut. Odrywać tylko tyle ciasta, ile zużyjemy na raz, resztę zostawić w lodówce i dobierać stopniowo. Rozwałkować na grubość nie mniejszą niż 4 mm. Ważne jest, żeby nie dodawać za dużo mąki podczas wałkowania. Najlepiej robić to na silikonowej macie albo między dwoma arkuszami folii spożywczej - wtedy mąka w ogóle nie będzie potrzebna. Wykrawać kształty i rozłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.Piec w temperaturze 180ºC przez 8 minut. Nie dłużej- pierniczki moga wydawac się za miękkie, ale bez obaw, stwardnieją przy studzeniu. Studzić na kratce. 


Najlepszy lukier do pierniczków: cukier puder roztarty z kilkoma łyżkami ciepłej wody i kilka kropli soku z cytryny. Gęstość można dowolnie regulować wodą lub cukrem. Świetnie przyklejają się do niego wszelkie posypki i ozdoby.


sobota, 19 listopada 2011

Kremowy sernik piernikowy

O smaku tego sernika może świadczyć fakt, że już zastał zamówiony na święta. Łatwe, bezproblemowe ciasto, którego zapach przypomina, że Boże Narodzenie już za pięć tygodni.Coraz bardziej przekonuję się też do ciasteczkowych spodów, bo znacznie ułatwiają życie i są co najmniej tak dobre, jak kruche ciasto (którego nie znoszę zagniatać), o ile nie lepsze. Smakowitość pełna.




KREMOWY SERNIK PIERNIKOWY

 spód: 
180 g ciastek digestive w gorzkiej czekoladzie, pokruszonych 
50 g roztopionego  masła
50 g posiekanych drobno orzechów włoskich 
1,5 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika

masa: 
350 g twarogu śmietankowego, zmielonego przynajmniej dwukrotnie 
250 g serka mascarpone 
3 jajka
 pół szklanki jasnego brązowego cukru 
pół szklanki golden syrupu (można zastąpić płynnym miodem) 
1 szklanka śmietany kremówki 
1 łyżka mąki pszennej 
aromat rumowy (do smaku)
 
Spód - wszystkie składniki wymieszać i włożyć do blaszki o średnicy 21 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Docisnąć mocno łyżką.
Masa serowa - wszystkie składniki zmiksować (czy jest coś łatwiejszego do zrobienia?:)

Masę wylać na przygotowany spód. Piec ok. 60 minut w 180 stopniach. Wystudzić w uchylonym piekarniku. Włożyć do lodówki  na kilka godzin, dopiero wtedy sernik ma odpowiednią konsystencję.



środa, 16 listopada 2011

Lekki tort czekoladowy z orzechami i owocami


Tort tylko z nazwy,  bardziej ciasto bezowe z pyszną masą na wierzchu. Bardzo łatwy w przygotowaniu i zaskakujący w smaku. Nie jadłam jeszcze równie dobrej masy. Spód jest też zupełnie inny niż tradycyjny biszkopt. Trudno opisać - trzeba spróbować.



LEKKI TORT CZEKOLADOWY Z ORZECHAMI I OWOCAMI

Ciasto bezowe:

6 białek
3/4 szklanki cukru
1 szklanka zmielonych orzechów laskowych
50 g posiekanych drobno suszonych fig
50 g suszonej żurawiny
50 g startej na tarce czekolady gorzkiej
50 g startej na tarce czekolady mlecznej
szczypta soli

Krem:  

serek mascarpone - 250 g  
6 łyżek nutelli  
2 łyżki Cointreau lub innego likieru cytrusowego - pominęłam

Ciasta - białka ubić ze szczyptą soli. Pod koniec dodawać cukier - po łyżce, aż masa stanie się lśniąca i gęsta.Wsypać pozostałe składniki i delikatnie wymieszać łyżką. Masę przełożyć do małej tortownicy, wyłożonej papierem do pieczenia (tylko spód). Piec 1 godzinę w 170 stopniach.
Krem - wszystkie składniki wymieszać łyżką. Wyłożyć na wierzch wystudzonego ciasta. Gotowe.

środa, 9 listopada 2011

Śliwka w czekoladzie z marcepanem

Lubię sobie wmawiać, że domowe słodycze są o wiele zdrowsze niż te ze sklepu, dlatego objadanie się nimi można w zasadzie uznać za dbanie o siebie. A przy okazji traci sie trochę kalorii podczas przygotowywania, więc to prawie jak dodatkowe zajęcia fitness. Co prawda przy śliwkach nie ma za dużo pracy, ale każdy ruch sie liczy:)


ŚLIWKA W CZEKOLADZIE Z MARCEPANEM


20 śliwek kalifornijskich, miękkich 
1/3 szklanki rumu lub brandy
80 g masy marcepanowej
130 g dobrej jakości gorzkiej czekolady


Śliwki moczyć w alkoholu przez całą noc. Z masy marcepanowej ulepić duże pestki i nadziać nimi śliwki. Obtoczyć każdą śliwkę w czekoladzie. Najlepiej pomóc sobie patyczkiem do szaszłyków. Odstawić do ostygnięcia na kratce lub folii aluminiowej.




piątek, 4 listopada 2011

Makowiec warstwowy z wiśniami



Męczyła mnie długo zamrożona puszka maku, która została z rogalików. Dlatego zrobiłam ten makowiec - pewnie w innych okolicznościach przyrody byłby na końcu listy ciast do spróbowania. Nie przepadam za ciastem drożdżowym (zwłaszcza za wyrabianiem :), jednak po raz kolejny stwierdzam, że uprzedzenia to największy wróg w kuchni. Zrobiłam to ciasto z połowy podanych niżej składników, ale na większą ilość też na pewno znaleźliby się chętni. Na czele ze mną. Mak kojarzy mi się wciąż ze świętami, tak jak pomarańcze. Chyba jestem ostatnim pokoleniem pamiętającym niedobory owoców w sklepach.


MAKOWIEC WARSTWOWY Z WIŚNIAMI

Ciasto drożdżowe:
3 szklanki mąki pszennej + do podsypywania
180 ml letniego mleka
150 g margaryny, roztopionej, ochłodzonej
6 żółtek
42  g świeżych drożdży lub 21 g suchych
6 łyżek cukru
1,5 łyżki oleju
pół łyżeczki soli
1,5 łyżki spirytusu
1 duże opakowanie cukru waniliowego

Masa makowa:
500 g maku
250 g cukru
100 g rodzynków
50 g orzechów włoskich, posiekanych
1 łyżka miodu
olejek migdałowy do smaku
cynamon do smaku
1 łyżka miękkiej margaryny
skórka pomarańczowa

2 słoiczki dżemu wiśniowego niskosłodzonego, z całymi wiśniami

Składniki na ciasto drożdżowe zagnieść, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Jeśli używamy świeżych drożdży, najpierw należy zrobić rozczyn. Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Mak zaparzyć w 500 ml wrzącej wody, odstawić do wystygnięcia, dwukrotnie zemleć. Dodać pozostałe składniki (na końcu delikatnie wymieszać z ubitym białkiem, które nam pozostało z ciasta). Ja użyłam gotowej masy makowej z puszki, do której dodałam trochę bakalii i oczywiście ubite białka. 

Wyrośnięte ciasto podzielić na 3 równe części i rozwałkować na wielkość blachy o wymiarach 25x42 cm. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód kładziemy warstwę ciasta, słoiczek dżemu i połowę masy makowej. Przykrywamy drugim płatem ciasta, na to drugi słoiczek dżemu i reszta masy makowej. Na górę wykładamy ostatni płat ciasta.

Pieczemy ok. 40 minut w 180 stopniach. Po kilku minutach, gdy ciasto od góry zacznie  brązowieć, dobrze jest położyć na nie mniejszą blaszkę, by się nie wybrzuszyło. 


Z serii - gdzie jest kotek?

piątek, 28 października 2011

Muffinki korzenne z jabłkami i orzechami

Faktycznie, udały się. Więcej przy nich pracy, niż przy innych przepisach muffinkowych, ale najwyżej o 10 minut. W stosunku do podstawowego czasu, czyli ok. 20 minut, to wzrost o 50% - nie można więc udawać, że go nie ma:) Smaku nadaje orzechowo-cukrowa posypka, a miękkie jabłka w środku przyjemnie rozpływają sie w ustach. Upieczone muffinki nie są zbyt słodkie, więc nie należy żałowac cukru na wierzchu. Opłaci się.
Przepis pochodzi z książki "Moje wypieki".

Jabłka, orzechy, jesień...

MUFFINKI KORZENNE Z JABŁKAMI I ORZECHAMI

1,5 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki mąki razowejpół szklanki jasnego brązowego cukru
1 płaska łyżka przyprawy korzennej do piernika
szczypta soli
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
pół szklanki mleka
pół szklanki jogurtu naturalnego (lub maślanki)3 łyżki roztopionego masła
1 jajko
3 średniej wielkości jabłka, obrane i pokrojone w kostkę

posypka:
1 garść posiekanych drobno orzechów włoskich (ja użyłam migdałów)
kilka łyżek cukru demerara

W jednej misce mieszamy składniki suche, w drugiej mokre. Łączymy zawartości obu misek, na końcu dodając jabłka. Wymieszać niezbyt dokładnie.  Ciasto włożyć do  papilotek. Na wierzch każdej muffinki rozsypać cukier i posiekane orzechy. Piec 20-25 minut w 190 stopniach, wystudzić na kratce.



środa, 26 października 2011

Banoffee pie


Ciasto na zamówienie Agnieszki. Bardziej nawet deser, bo pieczenia jest w nim raptem 10 minut. Widziałam kilka przepisów z ostrzeżeniami, że jest ekstremalnie słodkie, więc profilaktycznie zmniejszyłam ilość karmelu. Najfajniesze jest w nim to, że wystarczy maksymalnie pół godziny i już można zaspokoić słodyczową zachciankę. Korzystałam z kilku przepisów, które i tak zmodyfikowałam po swojemu.

BANOFFEE PIE

85 g rozpuszczonego masła
200 g ciastek digestive
1 puszka masy krówkowej (400 g)
4 dojrzałe banany
sok z połowy cytryny
1 łyżeczka esencji waniliowej
pół gorzkiej czekolady
1 duże opakowanie śmietany kremówki

Masło rozpuścić i trochę przestudzić. Ciastka włożyć do woreczka i roztłuc na okruszki - ja użyłam wałka do ciasta. Dodatkowo moje ciastka były pokryte czekoladą, co nadało upieczonemu spodowi bardzo fajnego posmaku - polecam. Okruszki wymieszać dokładnie z masłem, masę rozłożyć na blaszce (u mnie mała tortownica o średnicy 23 cm) i  mocno docisnąć np. drewniana łyżką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 minut.
Banany obrać i pokroić w plasterki. Wymieszać z sokiem z cytryny i esencja waniliową. Śmietanę ubić. Na wystudzony spód wykładamy banany, na to masę krówkową,posypujemy połową startej czekolady. Na wierzchu wykładamy bitą śmietanę, którą posypujemy pozostałą startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. 
- Najwięcej kłopotu miałam z masą krówkową, która jest dość gęsta. Trochę pomogło podgrzanie jej w puszce, ale i tak raczej wykładałam masę łyżeczką.


niedziela, 23 października 2011

Zupa chińska


Są takie przepisy, które w pewnych kręgach stają się modne i wszyscy je robią. Tak jest i z tą zupą. Jest bardzo smaczna, ale raczej nie na co dzień. Nie wygra z dobrą pomidorówką ani barszczem ukraińskim. I raczej nigdy nie będzie tak, że przez przypadek wszystkie składniki mamy w lodówce. To zupa wymagająca przygotowań i na specjalne okazje. Jedyna rzecz, którą ciężko mi w niej zaakceptować to Fix Knorra, który jest niezbędny, a dobrze byłoby unikać takich pełnych chemii gotowców.No ale bez przesadyzmu:), jedna zupa z E - milion nikomu jeszcze nie zaszkodziła. A mówienie o jedzeniu bez chemii, mieszkając w wielkim mieście, ociera się o hipokryzję.
Inną kwestią jest na ile ta zupa jest chińska... pewnie tak jak bigos gotowany w Pekinie :)


ZUPA CHIŃSKA
 1 podwójna pierś z kurczaka
1/2 słoiczka pędów bambusa
3 grzyby mun
1/2 opakowania makaronu sojowego
1 por (biała część)
1 i 1/2 papryki (najlepiej trzy połówki w różnych kolorach)
5 dużych pieczarek
1 przyprawa do potraw chińskich Fix Knorr
sos sojowy do smaku

Por, paprykę i pieczarki kroimy w słupki. Zalewamy w garnku wodą. Pierś kurczaka kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju - wrzucamy do warzyw. Grzyby mun zalewamy wrzątkiem, kroimy i do garnka.Dodajemy pędy bambusa. Gdy warzywa będą miękkie dodajemy przyprawę do potraw chińskich i sos sojowy. Makaron sojowy zalewamy wrzątkiem, czekamy chwilę, aż zmięknie. Kroimy na mniejsze kawałki (ja używam do tego nożyczek). Dorzucamy do garnka z zupą - gotowe.





środa, 19 października 2011

Sernik królewski


Jak już pisałam nie raz, sernik to nie jest moje ulubione ciasto. A już taki królewski to w ogóle. Moje wyobrażenie o nim to suchy gliniasty kawał twarogu, który koniecznie trzeba czymś popijać. I trwałabym w tym bzdurnym przekonaniu, dopóki nie zmusiłam się do zrobienia tego sernika sama. Zamiast zwykłego twarogu użyłam mielonego z wiaderka. Dlatego sernik był najlepszy po dwóch dniach, jak już nie był tak bardzo wilgotny. No bo wbrew mojej opinii królewski wyszedł kremowy i delikatny.Ewidentnie za sprawą nietwarogowego twarogu, ale dla mnie tym lepiej. Powoli zaczynam przekonywać się do serników, ale jeszcze nie do końca - nie ma ze mną tak łatwo:)



SERNIK KRÓLEWSKI

ciasto:

500 g mąki
200 g masła
200 g cukru pudru
1 łyżka smalcu- pominęłam
1 jajko
4 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

masa serowa:

2 kg tłustego lub półtłustego, niekwaśnego twarogu, zmielonego -  ja robiłam z wiaderkowego
10 jajek
375 g masła 2 szklanki cukru pudru
32 g cukru waniliowego pół opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego (proszku budyniowego)
bakalie - u mnie skórka pomarańczowa i rodzynki

Ciasto - z podanych składników zagnieść kulę, podzielić na dwie części i włożyć do piekarnika na 3 godziny.
Masa serowa - ubić pianę z białek. Ser zmiksować z żółtkami i pozostałymi składnikami. Dodać piane z białek i delikatnie wymieszać.
Na blaszkę zetrzeć jedną część ciasta, wyłożyć masę serową, na wierzch zetrzeć drugą część ciasta. Piec około 1 godziny w 180 stopniach. Studzić w otwartym piekarniku.

Podane składniki wystarczą na największą blaszkę, jaka zmieści sie do piekarnika.

 

czwartek, 13 października 2011

Babka piaskowa


Na przekór pogodzie zaokiennej bardzo słoneczny post. Jesień tego roku była popisowa.  Dowód? Zdjęcia poniżej. Już nie pamiętam, kiedy październik był tak ciepły. Kalina z Piotrkiem pamiętają, ale z innych powodów:) Co jakiś czas weekendowe przedpołudnia zdarza mi się spędzać na boisku, a raczej na trybunach. Kilka tygodni temu trafiłam na mecz juniorów. Pan sędzia był siwy, miał wielkie wąs i wyglądał jak Gargamel wśród smerfów.



Dla niektórych mecz na murawie to za mało, więc po godzinach trenowali na betonie:

Prawdziwi buntownicy od małego mają w nosie wszelkie zakazy. Ta tabliczka wisiała dokładnie nad nimi :

Potem grały starszaki:


Biało-zieloni wygrali, więc  radość w pełni uzasadniona. Pan w czerwonym trochę smutniejszy:


Tuż obok stadionu było miejsce do świętowania, ale jednak piłkarze się na nie nie zdecydowali.


Tak, jesień nie zawsze wyglądała tak jak dziś...Na pocieszenie proponuję babkę piaskową. Są prawie 100-procentowe szanse, że nie będzie zakalca. W końcu to przepis od Doroty.

BABKA PIASKOWA
 

150 g masła lub margaryny 
200 g mąki ziemniaczanej 
100 g mąki pszennej 
3 jajka 
150 g cukru 
1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia 
ekstrakt cytrynowy do smaku


Masło zmiksować na najwyższych obrotach miksera na niemal białą, puszystą masę. Stopniowo dodawać cukier, cały czas miksując. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka pojedynczo wbijać do masy maślanej, cały czas nie przestając miksować (za szybkie dodanie żółtek grozi zwarzeniem się masy). Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia, dodać do masy, delikatnie zmiksować na wolnych obrotach lub wymieszać. Dodać ekstrakt z cytryny - wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę - delikatnie wymieszać z ciastem (można mikserem na najniższych obrotach).
Formę keksówkę natłuscić i wysypać kaszą manną lub bułką tartą. Wypełnić ciastem.
Piec w temperaturze 160ºC przez około 1 h (sprawdzić patyczkiem, babka powinna być całkowicie sucha).